O historii damskiego kolarstwa


8 marca już za nami, ale dziś będzie o kobietach. A dokładniej o historii kobiecego kolarstwa. Wydaje nam się naturalną sprawą, że kobieta i rower to doskonały duet, ale mało kto wie, że dopiero pod koniec XIX wieku pojawiło się damskie kolarstwo. Początki czerpie z rowerowej mody,  która opanowała Polskę w drugiej połowie XIX w. W 1886 roku powołano Warszawskie Towarzystwo Cyklistów. Należeli do niego m.in. Henryk Sienkiewicz czy Bolesław Prus. Pod koniec XIX wieku z inicjatywą utworzenia Warszawskiego Klubu Cyklistek wyszła dwudziestokilkuletnia Karolina Kocięcka, jednak jej pomysł nie zyskał aprobaty. Powodów było kilka – ponieważ jazda na rowerze w spódnicach była dla Pan niewygodna, niektóre z nich zakładały typowo męski strój, co w konserwatywnych kręgach budziło zdecydowany niesmak. Ponadto pojawiały się opinie, że jazda na rowerze jest szkodliwa dla zdrowia kobiety, a przede wszystkim może spowodować trudności z zajściem w ciążę… Dlatego też rower, a raczej kobieta na rowerze, nie cieszyła się od razu uznaniem. Sytuacja zdecydowanie się poprawiła, gdy producenci rowerów wyszli naprzeciw oczekiwaniom kobiet i zaczęli z myślą o nich produkcję tzw. damek. Ale z biegiem czasu, spodnie i tak stały się najwygodniejszym rowerowym strojem dla obu płci. W 1897 roku pod Jabłoną koło Warszawy zorganizowano pierwszy publiczny wyścig rowerowy dla kobiet. Panie ścigały się na dystansie 25 wiorst (ok. 27 km). Nagroda za zwycięstwo była niebyle jaka - pierścionek z szafirem i dwoma brylantami!  Wyścig wygrała Karolina Kocięcka pokonując wyznaczoną trasę  w 1 godzinę 1 minutę i 5 sekund. Kim była waleczna rowerzystka z pięknym pierścieniem na ręku? Ta silna, ambitna kobieta, była niewątpliwie prekursorką damskiego kolarstwa, warszawianką, typową chłopczycą, zafascynowaną rowerowymi wyścigami. Początkowo brała udział w męskich wyścigach pozakonkursowo, ale gdy okazało się, że ma wybitne możliwości, organizatorzy sami zabiegali o jej udział. Kocięcka to wykorzystywała i starała się, by obok niej startowały również inne kobiety. W ten sposób typowo męskie rowerowe wyścigi, stały się wyścigami mieszanymi, a sama Kocięcka zyskała sporą sławę, także poza naszym krajem. Zapisała się w historii po wygranej w wyścigu na drewnianym torze w Petersburgu -  nie tylko tam wygrała z grupą 19 czołowych kolarzy z Europy, lecz również ustanowiła kobiecy rekord świata. Był to 12-godzinny wyścig. Kocięcka dotarła do mety sama, bo jej rywale padli ze zmęczenia. Po tym zwycięstwie Polkę zaczęto nazywać „Latającą diablicą”. Jej kolejne rekordy padły w Symbirsku - była najszybsza na świecie na dystansie 100, 300 i 400 wiorst. W 1900 roku wyruszyła z Warszawy do Paryża na Wystawę Światową. W 15 dni ustanowiła na tej trasie kolejny kobiecy rekord. Wzięła też udział w 700-kilometrowym wyścigu Petersburg-Moskwa. I choć początkowo Kocięcka była ostatnia, to mimo fatalnej deszczowej i wietrznej pogody zajęła ostatecznie 9. miejsce. Dalsze losy polskiej mistrzyni są nieznane. Niemniej warto jeszcze dodać, ze przed I wojną światową Kocięcka zainteresowała się sportem motocyklowym i była jedną z pierwszych kobiet, która zdała w Paryżu egzamin na prawo jazdy. To jak na tamten czas prawdziwa ekstrawagancja.


 Źródło: https://kurierhistoryczny.pl 

W oparciu o książkę Krzysztofa Szujeckiego "Sportsmenki".  

Kobieta w męskim stroju na fotografii to Karolina Kocięcka

Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.